Barcelona – targ La Boqueria

Do Barcelony wybraliśmy się pod koniec listopada, na upragniony, aczkolwiek krótki urlop. Zawsze chciałam się tam wybrać, a, że miasto to leży na trasie ustalonego przeze mnie w 2010 roku planu urlopowego to nawet dobrze się złożyło 🙂 (plan urlopowy – już tłumaczę – zakładał objechanie wybrzeża morza środziemnego aż po Portugalię i ocean – w zeszłym roku zaczęłam od lazurowego wybrzeża, do końca 2012 roku zamierzamy odwiedzić jeszcze Portugalię – tym razem jednak na dłużej i intensywniej). Trochę obawiałam się, że pogoda nam nie dopisze, ale już po wylądowaniu po godzinie 20stej przywitała nas temperatura około 20stu stopni, jeden dzień ćmił deszczyk, ale w pozostałe dni mieliśmy wyjątkowe szczęście do słońca i ciepła – na samą myśl o tej pogodzie, spoglądając na padający za oknem śnieg, robi się przyjemnie.

Na pierwszy rzut chcę pokazać zdjęcia z targu w centrum Barcelony. Mieszkaliśmy dwa kroki od tego miejsca i odwiedzaliśmy je codziennie, by napić się cudownych soków i chłonąć atmosferę tego miejsca, która była niezwykła. Targ urzeka ferią barw, gwarem, zapachami, które mnie uwodziły za każdym razem. Niesamowite miejsce – jak dla mnie numer jeden w Barcelonie.






















Advertisements