Listopad w Monaco.

Droga do Monaco okazała się tak piękna i jechaliśmy nią tak wolno, że na samo Monaco zostało nam niewiele czasu. Wstyd się przyznać, ale wybraliśmy opcje zwiedzania „by bus” – co w tym wypadku (zawitaliśmy na miejsce koło godziny 17stej) było jedynym sposobem, żeby zobaczyć wszystko… Muszę powiedzieć, że wspomniany autobus okazał się całkiem dobrym sposobem na zobaczenie wszystkiego, a dawał też dodatkowo możliwość wyjścia na poszczególnych przystankach i skorzystania z kolejnego autobusu, który w danym miejscu pojawiał się co 30 minut. Koszt (po ówczesnym targowaniu) 10 euro.

Teraz trochę o Monaco – miejsce godne odwiedzenia, to na pewno. Co prawda nie jest to miejsce, gdzie warto zostać na dłużej (przynajmniej w moim mniemaniu), jednak zachwyca przepychem, bogactwem, ukształtowaniem terenu i umiejętnością zagospodarowania tegoż. Definicja „zaglądania sobie w okna” nabiera zupełnie nowego znaczenia (patrz zdjęcia poniżej), a pomysłowość budowniczych i konstruktorów wzbudza podziw. Tu dla przykładu mogę podać ilość parkingów podziemnych wykutych w skale, w jednej nawet na 13 poziomach. W tej samej skale na poziomie -1 znajduje się stacja kolejowa i szereg pasaży handlowych oraz stacja kolejki podmiejskiej. Można? Można 🙂

Listopad = temperatura 20 stopni C !






I na koniec ciekawostka 🙂 Problem stacji benzynowych został rozwiązany w ten sposób: