20 lat minęło

z okazji 4 czerwca, wybraliśmy się nad kanał posłuchać koncertu odbywającego się w stoczni, nic nie było słychać, więc śmigneliśmy do centrum na 10 minut i wracając spędziliśmy 50 w korku 🙂

wróciliśmy jednak nad kanał portowy, żeby cyknąć fotę temu cudu wysokiemu, co to w remontowej stoczni stoi, stanęliśmy, wysiadamy z samochodów, a tam słychać pięknie koncert i nagle.. ale to już na przeogromnej licznie fot w liczbie 2 🙂 [tak btw to mam kryzys twórczy, ciągłe zlecenia komercyjne – nie, nie narzekam 🙂 – i aparatu mi się ze sobą nie chce nosić, czas kupić dobry plecak!]

wieyzcyka

no i jak się już zbieraliśmy poszło w górę trochę pirotechniki 🙂 wiec przestawiłam lekko statyw i już 🙂 goshhhh ależ było zimno, brrr

ogien sztuczny

Jacko – zrobił zdjęcie Zieleniaka i napisał taki oto post – co skłoniło i mnie do przemyśleń na temat tego niezwykłego dnia 20 lat temu… dnia wyborów nie pamiętam, ale wiem, że byłam z rodzicami na wyborach, że wrzucałam karty do głosowania do urny.. Pamiętam natomiast doskonale poranek następnego dnia.. jak zwykle rano, Mama obudziła mnie, przygotowała śniadanie, ale pierwszy raz powiedziała do mnie, wtedy niezrozumiałe dla mnie słowa – WYGRALIŚMY. chyba nigdy nie zapomnę tego ranka, na szczęście rodzice przez całe życie dawali mi dobry przykład, i nie wyobrażam sobie, że w dniu wyborów (dzisiaj europarlament) mogłabym zrezygnować z postawienia krzyżyka na liście wyborczej.

Reklamy