poranek warszawski

Warszawa wywołuje u mnie dysonans poznawczy. Nie do końca jestem w stanie określić swoje stanowisko w jej kwestii. Ani ją lubię, ani nie lubię.

Stare miasto ma nawet klimat, jest kolorowe, kręci się tam sporo ludzi, spotyka się wiele kultur. Jako, że jest znacznie mniejsze niż stare miasto w Gdańsku, sprawia wrażenie bardziej zatłoczonego (co wpływa na jego koloryt i fajny klimat). Jednak Warszawa przeraża mnie też trochę. Mam z nią związanych mnóstwo cudownych wspomnień, ale i od groma tych, których wspominać nie zwykłam.

Lubię Warszawę szczególnie rano, kiedy nie widać pośpiechu, kiedy nie jest tłumnie, i wreszcie kiedy świeci słońce. Trochę żałuję, że tym razem tak krótko.

Jedno jest jednak pewne – Warszawa w pojedynkę jest zdecydowanie zbyt smutna.

5 zbitek fot – jak zwykle: klik w małe a magia zmieni je w duże.