rozedrgana

dzisiaj w końcu zajarzyłam o co chodzi. wszystko przez ideologię, przez ludzkie słabości, przez poglądy, przez bariery jakie nas mentalnie dzielą..
mam już dosyć nieszczerości, braku odpowiedzi, ciszy i pustki.
czasami trzeba pogodzić się z faktem niewiedzy, chociaż niewiedza boli.

i tak mi jakoś lepiej jak słucham tego

a na dokładkę jedna z moich ulubionych ostatnio piosenek Lipali.

„… mam nadzieję, taki sen, na kochanie a nie bieg, na światowe miłość i władanie, na widzenie słabych stron, swoich, a nie innych wciąż, na zwyczajne ludzkie pojednanie…” 

ledwo żyję po moim wczorajszym straceniu głosu.
zapalenie krtani murowane.. 
w głowie bałagan. niech to się już skończy..

a na koniec coś, co mi się ewidentnie kojarzy z liceum – no taaaki pozytyw

Reklamy