zima. styczeń 2010.
Negatywy trochę przeleżały bezczynnie, ale w końcu zdjęcia ujrzą światło dzienne, dzięki uprzejmości mojego serdecznego kolegi Archiego który podjął się skanowania
Zdjęcia zrobione oczywiście na mojej ukochanej Weltaflex - 60cio letnim aparacie średnioobrazkowym.
moje pierwsze foty z Weltaflex
Za namową Archiego w końcu włożyłam film do Weltaflex i poszliśmy na spacer po porcie. Foty wyszły – nieostre (moja wina rzecz jasna) i ciemne (również moja wina). Archie poskanował klisze, za co bardzo dziękuję. Poniżej 4 foty. Tymczasem w aparacie jest kolejna klisza i naprawde oszczędzam klatki, i ostrze i doswietlam (mam nadzieję, że tym razem prawidlowo)









